Cel niniejszej rozprawy to zobaczyć, jak pojmowane jest cierpienie oraz jak się je przezwycięża, zarówno w wymiarze naturalnym, jak i moralnym, w życiu różnych „rycerzy wiary”, a przy tej okazji zaprezentować trzy odmienne przykłady życia w wierze skonfrontowanego ze złem[1]. „Rycerzy wiary”, o których tu mówimy, wiąże ze sobą jedna postać – biblijny Hiob. Każdy z nich ujawnia się w „rozmowie” z Hiobem, każdy wchodzi z nim w dialog, różnorako pojmując jego cierpienie oraz sposób jego przezwyciężenia. Każdy też w odmienny sposób interpretuje słowa Hioba, który mówi prawdę o Bogu (Hi 42, 7–8). Twierdzę, że złożona natura wiary może być wyjaśniona właśnie dzięki bliższemu przyjrzeniu się tym odmiennym odczytaniom historii Hioba albo, mówiąc innymi słowami, że patrząc zarówno z perspektywy wyjaśnienia filozoficznego, jak i z perspektywy zaangażowanej religijnie, winno się przyjąć wszystkie trzy interpretacje, mimo dzielących je różnic.
Pierwszym przykładem jest Hiob w interpretacji Majmonidesa. Jawi się on jako „rycerz wiary”, który dzięki mądrości pokonuje cierpienie, przekształcając je w zwyczajny ból. Następnie koncentruję się na perspektywie Kierkegaarda i jego Hiobie jako „rycerzu miłującego zaufania” – zwycięża on cierpienie, widząc w nim Boży dar, który posłusznie i z miłością akceptuje. Przekształca je w znak błogosławieństwa. Na koniec przedstawiam chasydzkie ujęcia Hioba, zgodnie z którymi określić go można mianem „rycerza sprzeciwu”. Poprzez swój protest przezwycięża on to, co odbiera jako boskie nadużycie; przebacza Bogu, ale nie zgadza się na pojednanie z Nim.
Rycerz mądrości
Majmonides utrzymuje, że cierpienie w ogóle, a szczególnie cierpienie Hioba, bierze się z niewiedzy i dlatego można je pokonać dzięki mądrości: „Najwspanialszą i najbardziej niezwykłą rzeczą w tej opowieści jest fakt, że nie przypisano w niej Hiobowi wiedzy. Nie mówi się tam o Hiobie jako o człowieku mądrym, rozumnym czy inteligentnym. Właściwe są mu jedynie cnota moralna i sprawiedliwość w działaniu. Gdyby bowiem był mądry, sytuacja, w której się znalazł, nie byłaby dla niego niezrozumiała”[2].
Wydaje się, że Majmonides wprowadza w tym miejscu rozróżnienie między bólem, chorobą i stratą, z jednej strony, oraz cierpieniem, które tamte w charakterystyczny sposób wywołują, z drugiej. Rozróżnienie takie jest, jak myślę, przekonujące, a wyżej wymienione fenomeny powinny pozostać pojęciowo odrębne[3]. O ile bowiem ból stanowi fizyczną, mechaniczną odpowiedź na pewnego typu stymulację wywołaną na określonym obszarze naszego ciała, o tyle cierpienie odnosi się do osoby jako całości i wiąże się z czymś dużo poważniejszym niż tylko fizyczne pobudzenie. W przeciwieństwie do bólu ma ono charakter intencjonalny, obejmuje pojęcia, opinie czy przekonania, w tym np. ocenę osoby cierpiącej na temat tego, że to, co przyszło jej znosić, jej ból i strata, jest złe, niepożądane, ma negatywne zabarwienie.