Takich odstręczających bohaterów możemy spotkać w powieści Imitacja życia Sørena Gaugera, a jednak nie powiedziałabym, że nie warto jej czytać. Zwłaszcza że nie jest to powieść realistyczna, ale rodzaj mrocznej paraboli obrazującej kondycję białego mężczyzny zachodniej cywilizacji. Pewnie w podobny sposób można by ukazać stan mężczyzn wszelkich kultur, w których kończy się właśnie patriarchat, pozostawiając swoich beneficjentów w pustce nieudolnie zakrywającej wyparty lęk. Lęk brzmi tu zresztą zbyt elegancko. To zwykły strach, brak odwagi, by przełamać stereotypy i odruchy organizujące rzeczywistość w pancerz, dzięki któremu nie trzeba naprawdę żyć.
Martin i Gunther, turyści uwięzieni w pustynnym arabskim kraju, demonstrują działanie owego pancerza przez cały czas: pogardliwie i głupkowato oceniają otaczających ich ludzi, także tych najbliższych. Nie widzą, że ich życie jest frustrujące, dlatego że sami je sobie takim wyobrazili – a to, co w tym wyobrażeniu nieznośne, powraca w postaci napierającego na nich więzienia, którym staje się rzeczywistość. Gauger pokazuje tymczasem, że nie jest to rzeczywistość obiektywna, lecz mechanizm psychiczny, uwikłany w bezwyjściowy labirynt opresyjnej, wyczerpującej się kultury.
–
Czytaj także
Piraci, Darwin i awokado
Søren Gauger
Imitacja życia
tłum. Krzysztof Umiński,
Wydawnictwo Ha!art, Kraków 2021, s. 136